NIEOFICJALNA STRONA 
Franka Kimono

 

1.Pola Monola + Coca-Cola 
2.Tankowanie Nocą 
3.Sound - Ciężkie Brzmienie
4.
Ja jestem Menago 
5.Dysk Dżokej 
6.Jednoręki bandyta 
7.Królowa Dysko 
8.Marynara Łubudubu 
9.
King Bruce Lee Karate Mistrz
10.Dysko Story 
11.Gimnastyka  Aerobic 
12. Sweet Kimono 
13. I Love You Too 

 

1.Król Raperów,
2.Asior Basior,
3.Pruszków-Wołomin,
4.Kuloodporna kamizelka,
5.Bazar Europa,
6.Crazy Zdzich,
7.Honolulu czyli kapitaliści wszystkich krajów łączcie się,
8.Hossa Bossa, Pan pozna panią,
9.Nie wiem czy wytrzymasz ze mną mała,
10.Polski detektyw,
11.Toczy się życie;

 

Texty (Na razie pierwsza  pod lupę  parę tekstów  z pierwszej płyty):

 

POLA MONOLA

Uwaga! Sensacja-rewelacja - damsko-męska akrobacja!
W stylu new wave z San Francisco zaczynamy białe disco!

Już widzę blady, jak blondynka śliczna
Zbliża się szybko do mego stoliczka, 
Z uśmiechem godnym Racheli Welch
Pyta: hej, kocie, czy ze mną tańczyć chcesz?

Przecież wiadomo, że jej nie odmówię, 
Muszę się sprężyć, bo tańczyć nie lubię, 
Z trudem niestety łapię pion.
Przyznaję, piłem - przepraszam, pardon.

Pola Monola + Coca-Cola
Strzeliłem gola pod rock and rolla.
Pola Monola + Coca-Cola.

My name is Franek, her name is Jola, 
Mistrzyni dysko, miss rock and rolla.
Przy pierwszym kroku majtnęła mnie przez udo, 
A potem były zapasy i judo.

Przerzut przez plecy - lecę zygzakiem, 
Spadam na piersi - bomba, okrakiem, 
A potem w tył, obrót, głową w dół, 
Łbem walę w ziemię, nogami w stół.

Pola Monola + Coca-Cola
Strzeliłem gola pod rock and rolla.
Pola Monola + Coca-Cola.

Znów siedzę w barze nieco zziajany, 
Trochę spocony i podrapany.
Pola Monola + Coca-Cola
Gwiżdże mi w płucach w rytm rock and rolla.

Wreszcie muzyka nagle się urywa, 
Ależ to chwila piękna i szczęśliwa.
Lecz co to, słyszę, znów ktoś przerywa ciszę:
W stylu new wave z San Francisco zaczynamy białe disco!

Pola Monola + Coca-Cola
Wracam na parkiet, a ze mną Jola.
Pola Monola + Coca-Cola

Pola Monola + Coca-Cola
Strzelę znów gola pod rock and rolla.
Pola Monola + Coca-Cola.
Wychodzę z baru - a ze mną Jola. 

TANKOWANIE NOCĄ

Dziś znów mnie czeka tankowanie nocą, 
Znów czuję straszny paliwa brak.
Z nerwów drżę cały i ręce mi się pocą, 
Gdy się rozluźni - napełnię sobie bak.

Nie mogę ruszyć normalnie do przodu
Ani do tyłu nie wchodzi mi bieg.
Gdy mnie dopada uczucie głodu, 
Zaczynam trząść się i boli mnie łeb.

Tankowanie nocą - trochę przed północą, 
Tankowanie nocą - bez świadków i gwiazd.
Kto nocą smaruje - ten bak zatankuje, 
Ten się nagaruje po dach, Że aż strach.

Ten tank bar mnie trzyma - ja muszę być blisko
1 jak nałogowiec czekam na znak.
Ten tank bar jest dla mnie jak dla Francuza bistro, 
Bez niego jestem dętka, czyli flak.

Tankowanie nocą.-.

Znam też ten komfort, gdy wleją mi do pełna, 
Gdy moje gary zaczną wreszcie pić.
Dwa słowa - nieważna cena, 
Kiedy mi wleją - zaczynam Żyć.
Tankowanie nocą... 

SOUND -CIĘŻKIE BRZMIENIE 

Och ty w życiu, mam jedno marzenie, 
Poprawić atak i uderzenie.
Chciałbym na basie zrobić taki huk, 
Żeby pozwalał wszystkich z nóg.

Sound, sound - ciężkie brzmienie - heavy metalic sound
1 nie za szybko, tylko powoli.
Szybko nie wolno, bo łapa boli.
Sound, sound - ciężkie brzmienie - heavy metalic sound
Wiecznie na trasie, ciągle w hałasie,
Gdzie tylko da się, szyję na basie
Heavy metalic sound.

By duży talent nie poniósł straty, 
Trzeba zakupić japońskie graty.
Mam "made in Japan" za parę papierów, 
Kilka bajerów, by zginać frajerów.
Małolatom w disco robię wejście smoka,
Daję im po uszach hard karate rocka.

Sound, sound - ciężkie brzmienie - heavy metalic sound...

O "Złotą Płytę" zawalczę wreszcie, 
Będą towary szaleć w każdym mieście.
Zmontuję grupę w opałowym składzie, 
Odjadę z koksem na strasznym czadzie.

Sound, sound - ciężkie brzmienie - heavy metalic sound... 

 

JA JESTEM MENAGO

Ktoś mnie zaczepia na oko margines
rozglądam się gdzie wiać
Nie wiem co grane może lewy byznes
Albo zwyczajnie chce mnie lać!

Co to za model i kto on jest?
Słyszę nawija jakiś lewy tekst

"Spokojnie człowiek bez nerw i nie pękaj 
ty się kolesia swojego nie lękaj
Masz dzwon marynare chyba sam ją szyłeś 
super mi wyglądasz! nic się nie zmieniłeś

Po pierwsze primo mało co kojarzysz
I zapomniałeś rozpoznać mojej twarzy
Po drugie primo podkreślam jeszcze raz że w jednej budzie spędzałeś ze mną czas

Chorus. Szu- szu- szu- szu szuwary!

Ty to numery kręcić umiałeś 
Franuś, do Sweet Suzy ze mną startowałeś 
Rusz głową, człowiek my w jednej klasie
Szyliśmy z czapy na pianie i na basie

Pamiętasz, Franiu miałeś gites głos
Mam fajny pomysł zróbmy razem coś!

Zmontujemy grupę z towarami super
Damy pod muzyke zrobią gimnastyke!
Ja jestem menago stonesa robie nago
Wsiadamy do bryki kurz robimy dziki
Wypuszczamy dymy i równo sadzimy
Z pieców wali czad hity lecą w świat!

Chorus. Szu- szu- szu- szu szuwary!

Kto się prywatnie w życiu wyżywa
Ten się fizycznie tak nie zużywa
Ten numer- stary to strzał jest oczywisty
Dawaj morde człowiek- robimy za artysty!


Zmontujemy grupę z towarami super
Damy pod muzyke zrobią gimnastyke!
Ja jestem menago stonesa robie nago
Wsiadamy do bryki kurz robimy dziki
Wypuszczamy dymy i równo sadzimy
Z pieców wali czad hity lecą w świat!"

I tak się zaczęło znów na pełnym luzie
Sypiemy numery jak przed laty w budzie
Kaloryfer leje elektrownia grzeje 
Z pieców wali czad hity lecą w świat

Elektrownia grzeje Kaloryfer leje 
Ja jestm menago stonesa robie nago!

 DYSK DŻOKEJ

Ciężko pracuję W dyskotece,
Jestem dżokejem - szmule gram.
Przyjdźcie popatrzeć, jak tu tańczą,
Obłędna sprawa, mówię wam.

Jestem dżokejem, lansuję hity,
Lecz skąd je brać, powiedzcie mi.
Czasem na giełdzie coś mi podejdzie,
Lecz w gruncie rzeczy sprzedaję kit.

Więc gaz do dechy i wypuszczam czad
Z aparatury, co ma tysiąc wat.
Pulsują światła, pulsuje krew,
A ja po prostu robię głębszy wdech.
I gaz do dechy, i wypuszczam czad
Z aparatury, co ma tysiąc wat.

Mam narzeczoną małolatę,
Fajny agregat, mówię Wam.
Ma dosyć zdartej płyty starych,
Woli więc słuchać, gdy ja gram.

Kiedy kolumny dostaną dreszczy,
A na parkiecie amok i szał,
Ona nie tańczy, ona na luzie,
Pali peweksy i robi szpan.

Więc gaz do dechy...

Dziś znowu przyszły Ola i Jola, Ola i Jola,
Mikrofon w ręku moim lśni.
One tak tańczą rock and rolla,
że ze wzruszenia głos mój drży.

Śpiewam z Perfektem, robię wrażenie,
Prawdziwa sztuka to jest to.
Nic nie zastąpi dobrego rocka
Ani też nikt nie zastąpi mnie.

Więc gaz do dechy...

 

KRÓLOWA DYSKO

Nie odmówisz mi, królowo moja mała, 
W reszcie grają coś dla duszy i dla ciała.
Chodź pokręcić się przez chwilę na parkiecie, 
Gwiazdo disco - skończ się czesać w toalecie.

Twój makijaż stoi kołkiem Rudej Jolce, 
Punk fryzura wbija w serce srebrne kolce, 
Twoje buty i kolczyki są jak bajer z Ameryki, 
Ciuchy obłęd - widać, wszystko masz za dolce.

Reszta dziewczyn nie wypala - daję słowo, 
Jesteś słodka i wyglądasz przebojowo, 
To z zazdrości, moja mała, 
Ruda w barze się naprała
Whisky z sodą, że nie ona jest królową.

Czarna Elka też pracuje na numery, 
Szef za karę zamknął ją do pakamery.
Była w barze przepychanka, 
Bladej Mery pękła szklanka, 
Czarnej zaś ze śmiechu pękły dwa eklery.

Pewien facet, co nie wyczuł sytuacji, 
Chciał zatańczyć z Czarną - zrobię po kolacji.
Czarna strasznie się wkurzyła, 
Złotą torbą z węża zbiła
Butlę brandy i faceta przy okazji.

Od tych afer z dziewczynami puchnie głowa, 
By to pojąć, zbędne są tu wszelkie słowa.
To z zazdrości, moja mała, 
Czarna w barze się naprała
Whisky z sodą, że nie ona jest kr6lową.

Nic się nie bój, ze mną trafiasz kolorowo, 
Możesz zostać, gwiazdo disco, tu kr61ową.
Ja pilnuję dyskoteki - nie zostawiam bez opieki, 
żadna krzywdy ci nie zrobi - daję słowo.

Nie odmówisz mi, królowo moja mała, 
Wreszcie grają coś dla duszy i dla ciała.
Chodź pokręcić się przez chwilę na parkiecie, 
Gwiazdo disco - skończ się czesać w toalecie

"MARARYNA ŁUBUDUBU" 

Gdy gitara szarpie moje nerwy
Kiedy bas mnie bije raz po raz
Kiedy bębny bombardują mnie bez przerwy
wtedy wzbiera we mnie straszny gaz
Nie czuję, nie widzę, nie słyszę
Tylko tupię gwiżdżę i krzyczę!

Zrywam z siebie swoją BOMBA marynarę
W dziki taniec idę na całą parę
W podnieceniu czasem moge
się przewalić na podłogę
lub potargac sobie włosy
albo spiewac na dwa głosy
Albo tez zupełnie stracić głowę!
Marynara moja krąży jak szalona
Pannom jest wesoło- NIECH JA SKONAM!!!
Fanatyka nikt nie ruszy nie przegoni nie zagłuszy
Gdy w około tańczy się wesoło!

Chorus:

OH YES! Łubudubu
Honkey- tonkey
Yogibabibooo!

A gdy zjawi się koło mnie jakiś kwas
Który MNIE uwage zwraca raz po raz
Takie rytmy niewyczuje tylko atmosferę psuje
Zamiast tutaj z popkultura
Niech się zamknie z partytura
Siedzi w domu puszcza płyte i dyryguje!!!

JA mu mówię
"stary, ścigaj marynarę ściągaj marynarę
Nie przyszedłęś chyba tu za karę
Łubudubu Honkey- tonkey!
Na imprezie musi być wesoło!"
Zrywam z niego jego SZARA marynarę
W dziki taniec idę z nim na całą parę
W podnieceniu czasem moge
Go przewalić na podłogę
Lub potargać mu trzy włosy
Lub z nim śpiewac na dwa głosy
Albo też zupełnie stracić głowę!
Marynara jego krąży jak szalona
Pannom jest wesoło- NIECH JA SKONAM!!!
Fanatyka nikt nie ruszy nie przegoni nie zagłuszy
Gdy w około tańczy się wesoło!


Chorus:

OH YES! Łubudubu 
Honkey- tonkey
Yogibabibooo!

   KING BRUCE LEE KARATE MISTRZ


Nie rycz, mała nie rycz
Ja znam te wasze numery
Twoje łzy lecą mi na koszulę
Z napisem: "King Bruce Lee Karate Mistrz" } x2

Ja w klubie disco mogę robić wszystko
Wyciągam damy spod opieki mamy
I małolaty spod opieki taty
Na bramce stoję, nikogo się nie boję
Ja jestem "King Bruce Lee Karate Mistrz"

Jak trzeba będzie ja ciebie obronię
Znam parę chwytów, ciałem zasłonię
Ciosy karate ćwiczyłem z bratem
Ja jestem "King Bruce Lee Karate Mistrz"

Już ci mówiłem, mała nie rycz
Mam w sobie dzikość żółtej pantery
W tej dyskotece nie ma frajera
Co by podskoczył lub ze mną zadzierał
Ja jestem "King Bruce Lee Karate Mistrz"

Gdy ja dołożę, wtedy nie daj Boże
Reanimacja nawet nie pomoże
Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie
Ja jestem "King Bruce Lee Karate Mistrz"

Nie rycz, mała nie rycz
Ja znam te wasze numery
Twoje łzy lecą mi na koszulę
Z napisem: "King Bruce Lee Karate Mistrz" 

DYSKO STORY 

Wychodzi z disco jeden facet, 
Ma oczy rozmazane rozpaczy mgłą, 
Widać, Że stracił absolutnie wszystko.

Forsę, przyjaciół i dziewczynę swą.
Teraz już tylko o jednym on marzy :
Odnaleźć własny dom.

Kręci się tutaj samotna dziewczyna, 
Często mi mówi - dżokej, szluga daj.
Z nią nic nie zyskasz, a dużo stracisz, 
Wszyscy ją znają - to Lucy in the sky.
Teraz już tylko o jednym ona marzy :
Odnaleźć własny dom.

Lucy in the sky...

Krążył tu pewien nadziewany szmalem, 
Z Żurnala wycięty, modelowy gość.
Miał wokół siebie pełno towaru,
Tak fajne dziewczyny, Że brała mnie złość.
Pchał się brutalnie na czubek drabiny.
Przepadł - dopadły go większe rekiny.
Czasem tu jeszcze jego dziewczyny
Topią w kieliszkach łzy.
Teraz już tylko o jednym one marzą :
Odnaleźć własny dom.

Patrzę z mej budy disc-dżokeja
Na tłum wirujący, jak na strzępy mgły.
Kiedy nad ranem wracam zmęczony, 
Jeszcze mną szarpie dyskoteki rytm.
Wtedy już tylko o jednym marzę:
Odnaleźć własny dom.

Lucy in the sky... 


GIMANSTYKA AEROBIC


Gimnastyka aerobik - sport dla nie wyżytych kobit.
Prujesz swoje piękne swetry, robisz z nich koszmarne getry.
Bujny kształt kobiecy, śliczny, wkładasz w kostium elastyczny.
Ciało twe spragnione ruchu gimnastykuj w nowym duchu.
Trener już nastawia płyty - podkład pod aerobity.
Co do picia dla ochłody przygotował trener młody.

Leci już pierwsza muzyka, 
Kładziesz się do aerobika.
Leżąc płasko, od podłogi
W rytm podnosisz obie nogi, 
W gór piersi, w dół miednic, 
Imitujesz gąsienicę
To jest numer zabroniony, 
Przecież to są matki, żony
Oraz cudze narzeczone
W gimnastyce nie douczone.

Wszyscy pod muzykę reggae, najpierw wolno, potem biegiem, 
Skok przez konia pod foxtrota - czujesz w żyłach zwinność kota.
Trener ciągle wciska gaz, każe ćwiczyć raz, raz, raz, 
Dosyć ruchu wszyscy mają, ze zmęczenia umierają
Panie palą papierosy, poprawiają sobie włosy.
Jeszcze łyczek dla ochłody, podkreślenie swej urody.

Leci druga już muzyka, 
Kładziesz się do aerobika.
Leżąc płasko, od podłogi...

Nadszedł już niestety koniec - pa, pa robią piękne dłonie.
Koniec, koniec gimnastyki - czas już jechać do fabryki.
Koniec, koniec gimnastyki - czas już jechać do fabryki... 

Główna

O Franku  

Słownik

Foty

Muza

Księga Gości 

Linki

Kontakt