Franek Kimono - strona oficjalna

Menu

Strona Główna
O Franku Kimono
O Piotrze Fronczewskim
O Andrzeju Korzyńskim
Ciekawostki
Słownik Franka Kimono
Dyskografia
Instrumentarium
Teledyski
Galeria
Plakaty
Teksty Piosenek
Fan Arty
MP3
Księga Gości

O Autorze Storny
Moja Kolekcja
Kontakt
Podziękowania
Linki

Newsletter
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na stronie wpisz swój e-mail:

Valid CSS!
Valid HTML 4.01 Transitional
Opera Approved
Firefox Approved

1.Daj Dziobu, Deska

2.Piosenka Zwierzaka Artysty

3.Jestem Goły, Moja Mała

4.Jamochłon

5.Naprzód Berlin

6.Marsz Wyborców

7.Czarna Dziura

8.Dobranocka dla dorosłych i dla dzieci

10.W aucie (fragment)

wstecz


DAJ DZIOBU, DESKA
sł. Andrzej Korzyński

"Daj dziobu, deska" - witaj mój śnie,
To jest po japońsku - nie każdy to wie.

Opowiadam w barze, że jestem wprowadzony
W tajniki japońskie, w japońskie kanony.

Skośnooki facet to jest taki ktoś,
Że chociaż nieduży, dobrze daje w kość.
Facet niewysoki, a silny jest jak drab.
Ja, by nabrać siły, jem dudy i schab.
Gdybym jak Japończyk ryżem tylko żył,
Miałbym beri-beri i mały bym był.

ref. "Daj dziobu, deska" - witaj mój śnie...

U kolegi w Tokio siedzą w barze gejsze,
Jak na nasze oko troche niedzisiejsze,
Wolę ja od gejszy naszą małolatę,
Trochę się pokręcę i rwę ją na chatę.

ref. "Daj dziobu, deska" - witaj mój śnie...

Skośnooki koleś silny jest za dwóch,
Ja, gdy lufę strzelę, też mam niezły dmuch.
Gdybym jak Japończyk ryżem tylko żył,
Miałbym beri-beri i mały bym był.

ref. "Daj dziobu, deska" - witaj mój śnie...

Mój amigo z Tokio to jest klasa gość,
Gdy zrobi harate - to klient ma dość.
Ja tam po naszemu - "dżentelmen na macie",
Najpierw robię nelson - i już po herbacie.

ref. "Daj dziobu, deska" - witaj mój śnie...

wstecz


PIOSENKA ZWIERZAKA ARTYSTY
sł. Andrzej Korzyński

Nie chcę się chwalić - rozumiesz mnie pan,
Lecz wszystko, co robię, strzelone jest w bank.

Ciągle na topie hit goni hit,
Wszyscy chcą słuchać tylko moich płyt.
Innych nie kupią i każdy to wie,
A baby - kochany, też chcą tylko mnie.

Czasem ja chciałbym spaść już z tej listy,
Ale nie mogę, nie mogę ni rusz,
Co bym nie zrobił, ludzie kupują,
A innych nie chcą za skarby i już.

Nieraz specjalnie gram lewe numery,
Olewam modę, jakbym chciał spaść,
Lecz gdzie tam, ale, to są bajery,
Znowu mi sukces nie daje spać.

Często normalnie udaję Greka,
Że nikt mnie nie chce, że nie mam szans,
To tylko wszystkich nieźle podnieca
I kiedy śpiewam, wpadają w trans.

Ciągle na liście hit goni hit,
Wszyscy chcą słuchać tylko moich płyt.
Innych nie kupią i każdy to wie,
A baby - kochany, też chcą tylko mnie.

wstecz


JESTEM GOŁY, MOJA MAŁA
sł. Andrzej Korzyński

Jestem goły, moja mała,
Mama forsy mi nie dała.
Czym tu straszyć, co tu robić,
Kogo trafić, jak zarobić.

Bramkarz kwadrat znów udaje,
że mnie, kurczę, nie poznaje.
Mała, pokaż mu skarpety,
może da nam dwa bilety.

Już ładują, dają ostro,
Można się pokręcić z siostrą.
Otwórz, kwadrat - nie rób błota,
Mam dla ciebie kaszalota.

Jestem goły, moja mała,
Mama forsy mi nie dała,
Nie urosnę, nie utyję,
Jak nie wejdę - nie przeżyję.

Wpuszczaj, dziadek, jam starucha,
Chcę wykręcić karalucha.
Jestem człowiek z sanepidu,
Nie chcę ci narobić wstydu.

Ale grają - niech mnie skręci,
Szkoda stania, nie mam chęci.
Gruby wyje jak po "życie",
Chyba zrobił dziurę w sicie.

Jestem goły, moja mała,
Mamcia forsy mi nie dała,
Nie urosnę, nie utyję,
Jak nie wejdę - nie przeżyję.

Otwórz, kwadrat, mam zmiennika,
Za godzinę chce patyka.
Ta kapela od macochy,
Nie zarobi na pończochy.

Wpuszczaj, kwadrat, nie rób błota,
Mam dla ciebie kaszalota.
Mała, pokaż mu skarpety,
Może da nam dwa bilety.

Jestem goły, moja mała,
Mama forsy mi nie dała.
Czym tu straszyć, co tu robić,
Kogo trafić, jak zarobić.

wstecz


JAMOCHŁON
sł. Andrzej Korzyński

Gdy cię natura wyposaży w wór bez dna
Musisz napełniać go podstępem, tak jak ja

Klienta mamić, wabić, wciskać mu klajster, kit
Czarować i podniecać, zachęcać go do gry

Gdy klient da się nabrać i złapie się na błysk
Ty wtedy elegancko otwierasz szerzej pysk

A klient włazi sam, czy jest to on czy ona
Napełnia pusty worek sprytnego jamochłona

A klient włazi sam, czy jest to on czy ona
Napełnia pusty worek sprytnego jamochłona

Gdy cię natura wyposaży w wór bez dna
Musisz napełniać go podstępem, tak jak ja

I nie mów mi kochany, że podstęp to lub zdrada
Czy to jest bardzo brzydko lub że tak nie wypada

Nie jestem ani mądry, nie jestem także ładny
Więc muszę być niestety bezwzględny i zaradny

A klient włazi sam, czy jest to on czy ona
Napełnia pusty worek sprytnego jamochłona

wstecz


NAPRZÓD BERLIN
sł. Andrzej Korzyński

Czwarta rano, papierosy, czarna kawa
Trochę żyta kumpel wsypał do kanistra
Wziął tuszonkę, pęk granatów, czyli jaja
I ruszyliśmy na Berlin oczywista

Przedzieraliśmy się wolno E14
Trudna sprawa, ale co tam, każdy wie
Naprzód Berlin! - rozkaz w uszach brzmi wyraźnie -
Zdobyć marktplatz albo osiąść znów na dnie

Ref.: Naprzód Berlin, naprzód Berlin, do Berlina!
Nikt naszego szturmu dzisiaj nie wytrzyma
Tak wypadło, trudna sprawa i niestraszna nam obława
Naprzód Berlin, naprzód Berlin, do Berlina!

Z kawiorami, kryształami, do Berlina
Pociągami z walizami do Berlina
Tak wypadło, trudna sprawa i niestraszna nam obława
Naprzód Berlin, Berlin, Berlin, do Berlina!

Jajecznicę nam zrobili na granicy
Trochę żywca trzeba było puścić w las
Nie mogliśmy zdobyć miasta prosto z marszu
Przyjęliśmy więc metodę gry na czas

Poganiamy się z Niemcami po ulicach
Torby w bramę, rączki w kieszeń, no i co?
My turyści, mamy zamiar tutaj zwiedzać
Kaufhof ALDI, HERDI, C&A, wsio!

Ref. Naprzód Berlin...

Kumpel kończył Akademię Różyckiego
Docenturę robił w Wiedniu z chowanego
Po doktorat do Berlina, gdzie handlowa dyscyplina
Wszystkim radzę duży biznes tam zaczynać

Świat jest piękny, wszędzie handel i bazary
Bangkok, Stambuł, Dubaj, Buda i Peszt stary
Z tobołami pieszo, boso i na popych
Ludzie, jak tu wreszcie wjechać do Europy?!

Ref. Naprzód Berlin...

wstecz


MARSZ WYBORCÓW
sł. Krzysztof Gradowski

Naprzód dzielni ochotnicy
Wybierzemy miss dzielnicy
Miss osiedla, miss powiatu
Nawet miss komisariatu

Miss urzędu, ministerstwa
Miss skromności, miss szpanerstwa
Miss obłudy, realizmu
Miss sztucznego pluralizmu

Naprzód panny, żony, wdowy
Na nasz meeting konkursowy
Niech rozbrzmiewa z megafonu
Hasło "miska w każdym domu"

Naprzód baby, naprzód chłopy
To nasz marsz do Europy
Wypuścimy obligacje
Umocnimy demokrację

Miss tramwaju, autobusu
Miss ubóstwa, miss luksusu
Miss rodziny, miss ulicy
Chaty, willi, kamienicy

Miss kantoru, miss przyjaźni
Oraz rozdwojenia jaźni
Huty, stoczni, festiwalu
Charytatywnego balu

Gdy miss będą już miliony
Zabierzemy im korony
Wypuścimy obligacje
Umocnimy demokrację

Miss piękności, miss ohydy
Miss radości oraz bidy
Miss głupoty, miss ciemnoty
oraz miss bałtyckiej floty

Gdy miss będą już miliony
Zabierzemy im korony
Wypuścimy obligacje
Umocnimy demokrację

wstecz


CZARNA DZIURA
sł. Andrzej Korzyński

Dla jednych czarna dziura, dla innych jest złota
Tu lecą różne świństwa i brudna robota
Tu kiedyś cuchnął śmietnik, a teraz spójrzcie - raj
Tu dzisiaj śmierdzi forsa i dezodoro-spray

Kasyno, pare dysko - moralność w zaniku
Tu klient traci głowę i kończy na śmietniku
Ja jestem władca dżungli - właściciel czarnej dziury
Swe ciemne interesy obracam w złote góry

Dla jednych czarna dziura, dla innych jest złota
Tu lecą różne świństwa i brudna robota
Tu klient jest szczęśliwy - ja wiem co mam robić
On może u mnie wygrać, a ja musze zarobić

Gdy go oskubią w barze panienki oraz barman
To wtedy złota dziura dla niego juz jest czarna
On musi oddać wszystko, bo on ma u mnie dług
On nie ma wtedy wyjścia - ej, kopie sobie grób

wstecz


DOBRANOCKA DLA DOROSŁYCH I DLA DZIECI
sł. Andrzej Korzyński

Drogie dzieci, czas najwyższy do łóżeczka
Czeka na was mięciusieńka poduszeczka
Szybko, szybko się rozbierać
Szybko kąpać i wycierać
A następnie tak jak z procy hop pod kocyk
Na sprężysty materacyk
Swinka, żabcia i pajacyk
Niechaj skacze szybko, szybko i nie płacze
Na sprężysty materacyk
Świnka, żabcia i pajacyk
Niechaj skacze szybko, szybko i nie płacze
Niech ze strachu nikt nie chowa
Swojej główki pod poduchę
Niech palucha z buzi wyjmie
A fe! brzydko spać z paluchem
Niech wam przyśnią się zwierzaczki
Z waszej śmiesznej fajnej paczki
Aby nikt z waszych przyjaciół
Nigdy w życiu się nie szmacił
Nie zamienił się w straszydło,
Koszmarusa lub chamidło
Nie zamienił się w straszydło,
Koszmarusa lub chamidło

Drogie dzieci, czas najwyższy do łóżeczka
Czeka na was mięciusieńka poduszeczka
Szybko, szybko się rozbierać
Szybko kąpać i wycierać
A następnie tak jak z procy hop pod kocyk

wstecz


W AUCIE (fragment)
sł. Pono, Jędker, Sokół

Jestem barmanem na tym dancingu
Pierwszy raper, nie było jeszcze stringów
Kazek z Pewexu, ma wszystko spod lady
Ja trzymam bufet i mam układy
Gość płaci w markach, mam wolny rynek
Twoja sukienka w kolorze landrynek
Już po fajrancie, dotyk twych dłoni
Szatniarz pilnuje mi mirafiori

wstecz



Franek Kimono - strona oficjalna © 2003-2012 by Kuba P.
Kopiowanie materiałów ze strony bez zgody autora zabronione.
Apel: DJ radiowi i dziennikarze! Podawajcie źródło swoich informacji.
Franek Kimono © 1983-2012 by Andrzej Korzyński. Wszelkie prawa zastrzeżone.